“Przyjazn? Moze lepiej o tym nie mowmy…”

May 1st, 2011

Czy ktokolwiek bylby w stanie napisac idealna definicje przyjazni? Nie sadze. Czy da sie ja zdefiniowac? Pytajac google.com dostajemy prosta odpowiedz - kazda z definicji jest inna. Czytajac te definicje dochodzimy do wniosku, ze w wiekszosci z nich przelewa sie zaufanie, mozliwosc polegania na sobie, oddanie.

Czy istnieje jakakolwiek miara przyjazni? Moze powinnismy ja mierzyc w ilosci spedzonych ze soba godzin? Moze w ilosci przelanego razem alkoholu? Lub moze w ilosci alkoholu kojacego rany po tym jak “nasz czlowiek” zawodzi? Chyba, ze dobra miara okaze sie ilosc wzajemnej troski i zrozumienia? A moze da sie ja zmierzyc szerokoscia naszych zrenic spogladajacych sobie naprzeciw przy szczerej rozmowie? Stojac na twardym fundamencie swoich zasad czasem czujemy sie zawiedzeni przez tych najblizszych, byc moze dla nich okaze sie to blacha sprawa, co wynika czesto z odmiennosci charakterow. Sprobujmy w tym momencie postawic sie w ich sytuacji. Zastanowmy sie gdzie moglismy popelnic blad, gdzie on/oni popelnil blad. Wazne jest by umiec sobie uswiadomic co “ja” zrobilem zle, czego zaluje, za co szczerze chce przeprosic. Czasem padaja ostre slowa, ktorych nie chcemy wypowiadac, czesto naprawde tak nie myslimy. Musimy uczyc sie do tego przyznawac.

Czy istnieje przyjazn idealna? A jak ja zdefiniowac? Definiowanie jej na idealnych relacjach byloby hipokryzja. Sadze, ze trzeba ja oprzec przede wszystkim na umiejetnosci wzajemnego wybaczania bledow, nawet tych najbolesniejszych.

Tak - przepraszam.

Tak - wybaczam.

I co dalej? Czy po ranie pozostanie pewien dystans? Umiesz wybaczajac wymazac to z pamieci?

Reason

March 22nd, 2009

Szukamy powodow do zycia, motywacji, tej jedynej sprawy dla ktorej jestesmy w stanie wiele poswiecic. Kregoslupa moralnego, ktory nada naszemu zyciu sens. Czasem nie liczy sie dla nas samych to co juz zdobylismy – pieniadze, mieszkanie, elektronika i caly inny dobrobyt – bo tak naprawde to nas nie uszczesliwia. Pieniadze szczescia nie daja? Wg mnie daja, ale nie sa na pierwszym planie. Wiem, wiem, smuce jak w reklamie MasterCard – „bezcenne”. Nie wszystko mozna kupic dlatego te rzeczy staja sie cenniejsze od kazdej sumy. Nastolatek zaczyna cpac by zabic nude, monotonie liczac, ze cos samo zmieni sie na lepsze. Chodz nie zyje w biedzie staje sie nieszablonowym, niedworcowym cpunem blakajacym sie po zyciu i szukajacym powodu dla ktorego moglby sie z tego wyrwac. Odwyk, kara, grozba czy pouczanie nie sa w stanie tu nic zdzialac. Jesli znajdzie powod dla ktorego on sam chcialby z tym skonczyc, to skonczy. Pasja, przyjazn, rodzina i wreszcie ta druga polowa to najwieksza motywacja by wyrwac sie z jakiegokolwiek gowna. Osobiscie ciezko zrobic mi cos dla siebie, wole poswiecic sie dla kogos/czegos. Prosciej mi z czegos zrezygnowac dla kogos by go nie zawiesc. Jesli juz zawodze czuje sie nikim. Nie jestem nic warty gdy ktos we mnie nie wierzy. Do zycia trzeba mi wariatow, ktorzy stana za mna murem gdy przyjdzie na to czas. Chce zyc tak aby z czystym sumieniem spojzec komus prosto w oczy i powiedziec – „udalo mi sie, dziekuje”. A spelnieniem marzen jest po ciezkim dniu opuscic garde, bez slowa polozyc sie przy Niej jak bezbronne dziecko i wiedziec, ze Ona rozumie.

Gowniana karma

January 21st, 2009

Nie jest to tylko moje wrazenie. Beznadzieja i tandeta jest nam sprzedawana a raczej wciskana pod beznadziejna i tandetna postacia. Do czego zmierzam – wlaczam wieczorem telewizor i co widze? Czyste gowno. Co mnie obchodzi, ze Roman schudl 15kg dzieki nowemu „Vibro-Action” od Mango i teraz zadowolony szczerzy zeby i napina miesnie na fatalnym spocie reklamowym. Emilka nie moze na chwile sie wstrzymac z odkurzaniem i Majka jest zbulwersowana, bo uczy sie do egzaminu. Dramat. I znowu Mango. Tym razem „Grill do beztluszczowego grillowania potraw” i zadowolony kucharz, ktory podczas jego pracy moze czytac gazete. Kilka kanalow dalej trafiam na „Otwarta linie” jakiejs beznadziejnej krzyzowki w telegrze. To jest naprawde dobre jak babka poci sie przez pol godziny prowadzac monolog. Zastanawiam sie czy konczyla filozofie lub cos podobnego. Te merytoryczne rozmkiny typu „Czy jest chociaz jedna osoba, ktorej udalo sie te slowo znalesc? Czy znajdzie sie ktokolwiek? Wez sie do roboty! Wez telefon i dzwon!”. Ciekawe, czy ona sama zastanawia sie nad tym, ze wyglada zalosnie. Moze placa jej tez za to, zeby o tym nie myslala. Potem na Discovery slysze, ze i tak nasza planete czeka zaglada. Moze to i dobrze? Zewszad jestesmy karmieni gownem, a i tak ciezko zyc bez telewizora…

Dygrez

January 11th, 2009

Ktos moglby mnie zapytac “czlowieku po cholere ta strona? po co mi wiedziec, ze nie chodzisz do fryzjera, ze lubisz Volkswageny? chcesz gowniarzu zyciowe moraly prawic? odwalasz pozerskie gadki zeby udawac ambitnego?”. Odpowiedz nie byla by dla mnie zupelnie prosta. To co moge gwarantowac glowa, to szczerosc. Nie pisze “zeby bylo fajnie”, tylko z serca to co czuje. Poprostu chce dzielic sie moimi pogladami, emocjami, przemysleniami. Nawet jesli chce prawic moraly, to tylko z zakresu moich wlasnych doswiadczen, nie bawiac sie w zyciowego medrca. Zaznaczam, ze tresci sa kierowane do niezbyt szerokiego grona osob. Nie moge przewidziec interpretacji osob trzecich. “Trzeba Cie znac, zeby ja zrozumiec”. A jak sie nie podoba to won…

Dramat

December 31st, 2008

lola3***@tlen.pl
<usta>siemka

12:33:48 di3sel (di3sel@tlen.pl)
znamy sie?

12:33:59 lola3***@tlen.pl
raczej nie
!!!

12:34:35 lola3***@tlen.pl
ale mozemy sie poznac

12:34:42 di3sel (di3sel@tlen.pl)
nie mozemy

12:34:53 lola3***@tlen.pl
czemu

12:35:13 lola3***@tlen.pl
!

12:36:06 di3sel (di3sel@tlen.pl)
bo ja nie jestem desperatem, ktory szuka kolegow przez “czesc poklikamy”

12:36:21 di3sel (di3sel@tlen.pl)
narazie, powodzenia w “klikaniu”

Rozmowa debili…

December 6th, 2008

22:41:34 denis

a moj rolex oblicza pierwiastki kwantowe przez co masa schabowa rzucana jest na plaszczyzne zespolona co pozwala mi obliczyc sens mojej egzystencjalnosci

22:42:27 di3sel

zrzutuj to na plaszczyzne zespolona wyciagnij kwant z pierwiastka szesciennego trojmianu kwadratowego w-wy schabowej i jesli delta bedzie nieujemna to uklad bedzie sprzeczny

22:42:41 di3sel

co oznacza ze musisz wymienic baterie w rolexie…

22:43:43 denis

<mysli>

22:46:26 denis

po glebszym zastanowieniu dochodze do wniosku iz trojmiany to tak na prawde szesciokwanty wiec wyegzekwuje ta baterie obliczajac dzieki fizyce atomowej podstawe do stwierdzenie iz Dul**a jest ciawusem

22:49:35 di3sel

hmm

22:51:07 di3sel

perwersja mentalnosci elektronow w baterii nie determinuje bransolety do sklonnosci polaryzacji co doprowadza nas do wniosku, ze lepszy silnik od Zastawy niz zjebany kotlet

22:56:29 denis

a lokacje elektrolitow utrzymuja mnie w przekonaniu ze barwnik asfaltowy przemieszcza sie wraz z atomami jonowymi powietrza wodnego co sklania mnie do wysuniecia hipotezy iz panierka kotleta wygrala serial komediowo-edukacyjny “1 z 10″ wiec w/w barwnik przeniosl sie do krwioobiegu osobnika Dul**y wiec elokwencja tychze atmow pozwala im powiedziec “Dul**a to nigga”

23:06:27 di3sel

co naprowadza nas do tezy, ze w silniku Zastawy, w ktorym reakcje syntezy jadrowej nijak odnosza sie do wiazan gluonowych miedzy panierka a miesem w kotlecie, natomiast postepujacy cykl protonowy w reakcjach przyswajania bialka oraz duze stezenie niesyntetycznego uplastyczniacza mieszanki betonowej w komorkach skory Dul**y doprowadza do smierci osobnika z rodziny antropociawus przez lupiez.

Pozdro dla Denisa.

Who is who?

December 4th, 2008

Efektami moich dzisiejszych potow mozgu w autobusie (jak zawsze, tak jakbym nie mial lepszego na to miejsca) sa rozwazania na temat patologii. Mianowicie patologia (jak informuje Wikipedia) to odchylenie od regul dzialania spolecznego, postepowanie niezgodne z normami a takze z wartosciami przyjetymi w spoleczenstwie lub w grupie spolecznej. Co w przypadku gdy to wlasnie spoleczenstwo (wiekszosc) jest patologia? Czy wtedy sytuacja jest analogicznie odwrocona – patologia ze swymi patologicznymi cechami jest spoleczenstwem, a ci normalni – patologia? W tej sytuacji ktorzy to ci normalni? Cechy niepatologiczne staja sie patologiczne z definicji patolgii?

Ktos zapyta czemu akurat autobus. W nim czasem czuje sie jak patologiczny osobnik…

“Ja to Ja…dokUadnie tak”

November 16th, 2008

Postanowilem napisac cos o sobie. Niezabardzo wiem od czego zaczac. Jestem czlowiekiem pokojowym yyyyy…i w ogole… Korwa to nie bedzie udany artykul. Na codzien zajmuje sie robieniem coraz wiekszego burdelu w domu. Niewazne ile rzeczy mnie otacza (badz tez przytlacza~~) nie przeszkadza mi to, poki dziala odsluch ;]. Wazne zebym nie „zakopal” wzmacniacza, kompa no i nausznikow.  Pije jesli jest okazja, jesli nie jej nie ma - to ja znajduje (nie do przesady xd). Kocham moim ziomkow. Chce by wiedzieli, ze moga na mnie liczyc, gdyby cos. Jestem szczery i czasami zbyt bezposredni, co przynosi mi problemy. Nie lubie emo’wcow i technoboy’ow. Nie lubie jak mnie ktos olewa. Lubie Volkswageny. Nie chodze do fryzjera, mam maszynke. Nie lubie ulicznictwa i manifestowania tego „jak to mi zycie dalo w dupe”. Nie lubie siebie gdy co drugie slowo wplatam kurwe. Fakt - twarda, slowianska „kurwa” niekiedy nie ma zadnego porownywalnego w przekazie synonimu. Zyje dla muzyki. Gdybym mial zostac gluchy lub slepy, wybralbym slepote. Lubie partyzanckie rozwiazania – jak np. nasz „bibo’stol” zrobiony z 2 taboretow i deski. Lubie widok zaspanych dziewczyn w przydlugich t-shirtach.

To tylko kwestia odnalezienia siebie.

November 16th, 2008

Znam kogos, kto mial z tym problem. Jakim byc? Mowia, ze najlepiej byc soba. Problem pojawia sie w momencie gdy nie wiemy jacy sami jestesmy. Albo jacy powinnismy byc. Borykamy sie z problemem akceptacji wsrod roznych grup srodowiskowych. Nasze czyny i dokonania sa przez nie odmiennie interpretowane i oceniane. A teraz po ludzku - do czego zmierzam – dla jednych jestesmy ok, zrobilismy cos co sie im podoba, za co nas szanuja. Drudzy w tym momencie wyzwa nas od wariatow, debili, idiotow badz (pojda w innym kierunku) niehonorowych, cykorow „bez jaj”.

Gdy czlowiek zaczyna sie tak nad tym zastanawiac, moze oglupiec. Szukamy swojego miejsca posrod subkultur. Fakt faktem dotyka nas opinia innych o nas samych. Zarowno ta pozytywna jak i negatywna. Wiekszosc broni sie w tym momencie – „leje na Twoje zdanie”, „Twoja krytyka mnie nie dotyka”. No, w skrajnych przypadkach (patologiczne i BEZPODSTAWNE wyzwiska) jest faktem, ze opinia (pokroju „kazdemu dajesz dupy” – powiedziala zazdrosna kolezanka) nas nie „dotyka”. Jednak czy chcemy, czy nie jesli juz do nas dotrze takowa opinia, zmusza nas do myslenia. W tym momencie to myslenie staje sie niebezpieczne.

Moim zdaniem kwestia „wiedzenia jakim sie jest” polega na tym, ze posiadamy pewne priorytety, wartosci, ktore stanowia nasz „trzon”. Natomiast „bycie soba” to umiejetnosc pogodzenia „trzonu” z wrazliwoscia na przeciwnosci i przeciwnikow reprezentowanych przez nas postaw. Alem odjebaU wyklad…

Dno dna?

October 29th, 2008

Chcialem sie podzielic uwagami na temat reklamy TePsy, w ktorej gra Zbigniew Zamachowski. Nie oszukujmy sie TPSA starannie wyselekcjonowala najbardziej nieudolnych specjalistow od reklamy, ktorzy stworzyli cos przerazajacego. Szczegolnie „przypadl” mi do gustu stroj Pana oferujacego „szybkosc” – rozowo cukierkowe stringo’szelki i hantel w rece. „TPSA smieje sie z konkurencji”? Szkoda, ze nie ma ku temu powodow – oferty neostrady nie zniewalaja atrakcyjnoscia, niezawodnosc zawodzi, bezplatna linia pomocy to sztab ludzi nie majacych najczesciej pojecia o podstawach teleinformatyki, czego sam doswiadczylem i nikomu nie zycze podobnych „wrazen”. Zadalem sobie pytanie skad ludzie biora az tak nienormalne, badziewne, idiotyczne i zalosne pomysly. Przeciez ktos musi nad tym czuwac, zatwierdzac prace tych reklamowych specow. Widocznie tutaj TPSA tez dala dupy i obsadzila gluchego slepca, a raczej caly sztab gluchych slepcow. Tutaj pewnie jakis reklamowiec czytajacy to powiedzialby: „nie zajmuj sie tym o czym nie masz pojecia”. Jednakze jako odbiorca reklamy moglbym odrzec mu dokladnie to samo. Od tego klipu az smierdzi idiotyzmem i tutaj najwieksze zdziwienie – Zamachowski. Opinie ludzi sa raczej jednoznaczne: „siegnal dna, zezarl wlasne ***** dla kasy”, „szkoda, ze tak porzadny aktor zaprzedal sie koncernowi i reklamuje takie glupoty” (GSMonline.pl).